Cała ta dieta… Kilka słów o tym, że jesteś tym, co jesz

Wpis, który właśnie czytasz, jest pierwszym z całego cykl traktującym o żywieniu. Marzec będzie stał pod znakiem odżywiania. Prawie każdy miesiąc opisywany jest przy pomocy jakiegoś przysłowia, a bieżący ma w sobie wyjątkowo dużo z kulinariów. Mawiamy przecież, że w marcu, jak w garncu! Wiesz, garnek, kuchnia, posiłki, żywienie… Tak, zawsze byłem całkiem niezły w skojarzenia. Dobra, dobra- to wszystko nie jest jednak powodem, dla którego chciałbym ruszyć z serią wpisów i podcastów tematycznych.

Powód jest znacznie bardziej prozaiczny. Zdrowie odżywianie jest ważne. Bardzo często lubimy, jako gatunek ludzki, bagatelizować jego wpływ. Łatwo złapać się na myśleniu krótkoterminowym. Zjem, i już, nie ma. Cóż, to tak nie działa. Tytuł wpisu nie jest bynajmniej przypadkowy. Uważam, że powinien go sobie wyryć każdy, kto pakuje w siebie tony przetworzonego i wątpliwej jakości jedzenia. Ważne jest, aby zrozumieć, co to wspomniane powiedzenie ze sobą niesie. Jeśli jesz kanapkę, to nie jesteś kanapką. Gdy jesz wieprzowinę, nie stajesz się prosiaczkiem (chyba że wcinasz wyjątkowo niechlujnie). I wszystko dobrze, ale…

Jeżeli jesz śmieciowe jedzenie, Twój organizm staje się śmietnikiem

Bolesne? Być może. Prawdziwe? Bez wątpienia. Nie wynika to jednak zawsze z premedytacji danej osoby. Jasne, zdarzają się jednostki, które pomimo świadomości tego, co robią ze swoim ciałem, dalej pchają w siebie syf. Nie wiem, dlaczego tak się dzieje. Może to ten sam mechanizm samoobrony, jaki zachodził u Steve’a Jobsa. Współpracownicy nazywali to „polem zniekształcenia rzeczywistości”, po którego roztoczeniu wszystko, co znalazło się w jego obrębie, miało dziać się tak, jak ikona Apple chciała. I przekładając to na moje rozmyślania- być może takie osoby żywią się niezdrowo i odrzucają możliwość, że może im to szkodzić.

Zakrzywianie rzeczywistości ma jednak jedną sporą wadę. Wpływa na psychikę i bez wątpienia poprawia komfort funkcjonowania, ale w żadnym stopniu nie zmienia tego, co fizycznie dzieje się z naszym organizmem. Nie wystarczy powiedzieć, żeby samochód się zatrzymał– trzeba samemu wcisnąć ten pedał, albo zaciągnąć ręczny. Jestem zdania, że wiele możemy zmienić i mamy wręcz nieograniczone możliwości, ale (tak, zawsze musi być to przeklęte „ale”)… Przede wszystkim trzeba wykonać ruch, podjąć działanie!

Odejdźmy teraz od osób, które psują sobie zdrowie świadomie. Obok nich są też takie, u których wszystko wynika z nieświadomości. Nie wiedzą, że nadmiar soli szkodzi, a cukier może uzależniać w podobnym stopniu, co kokaina. Cechują się taką dziecięcą niewinnością w swoich działaniach. Wszyscy kiedyś opychaliśmy się chipsami dla Tazo z Pokemonami i kilogramami wcinaliśmy rogaliki Chipicao, aby wyciągać z nich naklejki Króla Szamanów.

Ludzie mówią, ale zawsze mówili

O niezdrowym odżywianiu słyszymy właściwie zewsząd. Od kilku lat bardzo głośno trąbi się o tym w różnego rodzaju śniadaniówkach i innych tego typu programach telewizyjnych. Problem jest jednak taki, że niewiele tam rzeczowości. Wszystko rysowane jest zero jedynkowo (nie jedz tego, a to tak), a bardzo często dochodzi do demonizowania konkretnych produktów.  Nie o to się tu rozchodzi. Klucz to świadomość. Na niewiele zda się dawanie ryby, gdy dla długofalowości potrzebna jest wędka.

Nie można, mimo wszystko, winić TV. Dużo gorzej wypada fakt, iż tak nikłą wiedzę przekazuje nam się w szkole. To trochę, jak z zajęciami Podstaw Przedsiębiorczości, gdzie zamiast rzeczywiście uczyć się o finansach, oszczędzaniu i zarządzaniu pieniądzem, wpajano w nas jak wypełniać PIT, gdy nikt już sam tego nie robi. Strata czasu i marnowanie Podstawy Programowej. Z perspektywy czasu i nabytego doświadczenia, dużo bardziej skorzystałbym, gdyby w gimnazjum przekazano mi podstawy żywienia i nieco wiadomości o makroskładnikach oraz mikroelementach, niż nazwy dorzeczy Gangesu.

Niestety takie są realia. Na szczęście mamy XXI wiek i aby poznać podstawy prawidłowego odżywiania, nie musimy wcale iść na studia dietetyczne. Mamy dostęp do wiedzy płatnej (książki/szkolenia), ale także darmowej. Tak jest- Internet! Tu czyha jednak masa niebezpieczeństw, a selekcji informacji też nas nie uczono (nieładnie, Pani Szkoło). Warto więc wiedzieć, gdzie szukać pomocy, skąd czerpać wiedzę i jak uchronić się przed błędami, które mogą wystąpić u osoby zaczynającej tę trudną, ale przy tym ekscytującą przygodę.

A łatwo można się boleśnie potknąć

I jest to fakt. Sam początkowo nieco zbłądziłem w całym tym żywieniowym świecie. W konsekwencji niewiedzy, gdy zaczynałem liczyć spożywane przeze mnie kilokalorie, zamiast potrzebnych 2800, przyjmowałem 2100. Odbiło się to bardzo mocno na moim samopoczuciu, wydolności, odporności i relacji z innymi. Na szczęście stosunkowo szybko, bo po kilku tygodniach, wraz ze wzrostem świadomości, rosły także spożywane kcal (kilokalorii). Gospodarka hormonalna się uregulowała, wyniki morfologiczne także wróciły do normy. Co jednak dla mnie najbardziej odczuwalne- znów miałem mnóstwo sił i chęci do działania. Zauważ, że to „zaledwie” kilkaset kcal różnicy.

Może to działać w obie strony. Konsekwencje zdrowotne (psychiczne i fizyczne) może mieć zarówno niedobór energetyczny, jak i nadmiar (bardzo łatwo jest przekroczyć swój dzienny limit). Nie wszystko rozchodzi się tu jednak o liczbę kilokalorii, a ich jakość. Niedobór białka, tłuszczy, czy węglowodanów może odbić się na nas tak, że przez długi czas będziemy wracać do pełni siebie. Na temat makroskładników pojawi się jeszcze coś więcej, więc nie będę się w to zagłębiał tutaj. To materiał na oddzielny tekst, a nawet książ… Zbiór ksiąg.

Chodzi mi przede wszystkim o to, że to bardzo rozległe zagadnienie, w którym łatwo się zgubić. Gdy już jednak uda się zrobić pierwszy krok w dobrym kierunku, reszta przyjdzie automatycznie. Temu będą służyły najbliższe materiały, które pojawiać się będą na blogu oraz wokół niego. Zamierzam pomóc Ci, Drogi Czytelniku, postawić stopę na nowym gruncie. Nie chcę zdradzać przyszłych tematów ani tytułu podcastu, ale wierzę, że będzie ciekawie. Wróćmy jednak to teraźniejszości.

Co, w końcu, z tą dietą?

Powinniśmy dbać o to, co jemy. Nie wolno nam nieprzerwanie zatruwać organizmu ku chwilowym uciechom, bo to bez sensu. Z tego miejsca chciałbym zaapelować o jedno- nie popadajmy w skrajności. Jeden batonik nie zabija, paczka chipsów nie zatruwa, a lody… Sam mógłbym jeść je litrami. Najważniejsze w tym wszystkim jest zachowanie umiaru. Jeśli czytałeś wcześniejsze wpisy i od jakiegoś czasu śledzisz bloga, to wiesz, że uwielbiam przysłowie mówiące o tym, że to dawka czyni truciznę. Tak jest też w tym przypadku i kluczowy będzie racjonalizm- nie opychaj się wyłącznie śmieciami, ale nie odmawiaj ich sobie całkowicie. Psychika też musi być w dobrej kondycji.

Świetnie sprawdza się metoda jedzenia 80/20 (czyste/przetworzone). Więcej o tym napiszę, gdy będę wspominał o kilokaloriach w innym tekście. Pamiętaj jednak, że jeśli Twój jadłospis każdego dnia składa się w głównej mierze z niskiej jakości przetworzonego jedzenia, to sam będziesz czuł się równie marnie. Proste? W teorii na pewno i jestem pewien, że wspólnymi siłami przełożymy to na praktykę. Nie chcę zostawiać Cię tu jednak wyłącznie z rozkopaną wiedzą. Kolejny wpis za tydzień, a myślę, że zdążyłeś zainteresować się tematem, jeśli dobrnąłeś do tego momentu. Pozwolę sobie, w ramach zakończenia i nagrody za wytrwałość do końca, polecić kilka osób/grup, od których warto czerpać wiedzę- zarówno podstawową, jak i bardziej zaawansowaną. Są to ludzie znacznie bardziej kompetentni w tym konkretnym zakresie, niż ja. Sam chętnie się od nich uczę. Myślę, że każdy wpis w cyklu zakończę właśnie w ten sposób. Skompletujesz dzięki temu pełną listę, którą warto obserwować.

Przez najbliższy tydzień, w oczekiwaniu na kolejny materiał, zapoznaj się z profilami, które przedstawię niżej. Jestem pewien, że dzięki temu znacznie łatwiej będzie Ci wejść w to wszystko, a wiedza, którą przyswoisz następnym razem, okaże się znacznie przystępniejsza!

Pierwsze pięć propozycji ode mnie:

Do usłyszenia,
Kajetan! 🙂

Write a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

7 − 2 =