7 największych mitów dietetycznych. Internet vs Rzeczywistość

Mamy XXI wiek, 2020 rok- mało kto korzysta dziś z encyklopedii i podręczników (chyba że w szkołach, gdzie zdaje się to obowiązkiem). Same książki coraz częściej stają się dla nas źródłem wyłącznie frajdy, a nie czerpania wiedzy. I nie zrozumcie mnie źle, nie widzę w tym nic złego– sam uwielbiam beletrystykę i uważam to za genialny sposób spędzania wolnego czasu. Dążę w tym wszystkim do jednej, niezwykle ważnej rzeczy. Przypadłości, tudzież zalety obecnych czasów. Wiesz już, co mam na myśli?

Ogromną część wiedzy tego świata mamy na wyciągnięcie ręki, a bliżej prawdy byłoby, iż na kliknięcie palcem. To jest obecnie takie proste! Internet daje nam nieograniczony dostęp do informacji. Możemy za pomocą kilku uderzeń w lewy przycisk myszy i wstukania zaledwie paru przycisków na klawiaturze, poznać rozwinięcie teorii względności, poczytać o fizyce kwantowej i dowiedzieć się, ile trwa ciąża surykatki (11 dni, ale nie wiecie tego ode mnie). Jest jednak jeden haczyk.

Nieweryfikowana wiedza

To, co czytamy w Internecie, mógł napisać ktokolwiek. Zarówno profesor z Harvardu, jak i Józek z klatki obok. Błądzenie w odmętach fałszywych informacji (kiedyś napiszę o fake newsach, bo to zjawisko globalne i globalnie głupie) może prowadzić do daleko idących konsekwencji. Pół biedy, jeśli będą to kwestie czysto teoretyczne- w najgorszym wypadku zrobimy z siebie głupka przy znajomych. Gorzej, gdy wszystko rozbija się o zdrowie.

Sam nadziałem się na kilka pułapek. Tak więc dziś, z okazji trwającego Cyklu Żywieniowego, postanowiłem rozprawić się z siedmioma największymi kłamstwami dotyczącymi diet. Na każde z nich natykam się w sieci do dziś. A ślepe wierzenie w bzdury, może mieć negatywne konsekwencje dla zdrowia. To mamy tylko jedno- trzeba o nie dbać.

Przygotowałem dla Ciebie, jak możesz przeczytać w tytule, siedem mitów, na które najczęściej można natknąć się w Internecie. I choć badania mówią zupełnie inaczej, to niektórzy wciąż próbują je zakłamywać i budować swoją własną rzeczywistość. Nieświadome osoby bardzo często wpadają w macki kłamstwa, a sam byłem jedną z takich. Nie chcę, aby ktoś poszedł ścieżką przez gąszcze, którą ja wydeptałem, bo na jej końcu nie było absolutnie nic dobrego. Nie ma co przedłużać- dużo zdrowia i miłej lektury!

Fast-foody tuczą

Tak, jeśli jedząc je, przekroczysz swoje dzienne zapotrzebowanie energetyczne. Tuczą kilokalorie, a dokładniej rzecz biorąc- ich nadmierne spożycie, w stosunku do tego, ile potrzebujemy. Po lekturze dwóch poprzednich artykułów z Cyklu Żywieniowego (Wpisu #1 oraz Wpisu #2) na pewno zdążyłeś to zrozumieć. Choć jest to wiedza ogólnodostępna, wciąż natrafiam na przeświadczenie, że jedzenie w McDonald’s powoduje tycie.

Oczywiście nie jest to prawdą. Cóż, podchodząc do tego pod pewnym kątem, można stwierdzić, że stołowanie się w restauracjach typu fast-food sprzyja przybieraniu na wadze. Dania tam są na maksa uzależniające (przez zgrabne mieszanie tłuszczu i węglowodanów), a do tego mają stosunkowo niewielki indeks sytości, w porównaniu do liczby kilokalorii.

Najbardziej wymownym obrazem będzie zestawienie ze sobą dwóch przykładowych dań. Jeden cheeseburger ma około 280-290 kilokalorii. Zjedzenie go to pestka, dosłownie można takiego wciągnąć. Dla porównania- podobną wartość energetyczną (liczbę kcal) ma 400 gramów ziemniaków (więc około pięciu pokaźnych sztuk). Sam odpowiedz, co Cię bardziej nasyci. Niemniej, dopóki nie przekroczysz Twojego zapotrzebowania, nie przytyjesz. W przyrodzie nic nie bierze się znikąd, fast-foody nie tuczą.

Słodziki powodują nowotwory

Tak, jest podwyższone ryzyko, jeśli spożywasz je w nienaturalnych ilościach. Mit o przerażającym wpływie słodzików na zdrowie jest jednym z najczęściej powielanych. Na tapet bierze się przeważnie aspartam, bo jest prawdopodobnie tym, który najpowszechniej wykorzystuje się w branży spożywczej (spotkać go można, między innymi, w napojach „Zero” Coca-Coli oraz Pepsi).

Teksty o jego szkodliwości nie są jednak niczym poparte (prócz eksperymentu na szczurach, który miał marne przełożenie na ludzki organizm), a rzeczywistość wygląda tak, że wiele organizacji, na czele z WHO, FAO oraz FDA, zatwierdziło aspartam jako bezpieczny dodatek żywnościowy.

Aby lepiej zobrazować jego potencjalną szkodliwość, dopuszczalne spożycie na dzień ustanowione zostało na poziom 40 miligramów na każdy kilogram ciała. Dla przeciętnej osoby będzie to równowartość od 15 do 20 puszek Coca-Coli Zero… Dziennie. Słodziki nie powodują raka.

Im więcej suplementów, tym lepiej

Tak, jeśli przykazał Ci to Twój zaufany lekarz. Osoby zdrowe, które racjonalnie się odżywiają i nie cierpią na udowodnione niedobory, nie potrzebują prawie żadnych suplementów. Należy pamiętać, że jest to zawsze jakiś nadprogramowy wydatek, a przekroczenie bariery zapotrzebowania nie sprawi, że będziemy się czuć lepiej. Jedyna zmiana to ciekawy kolor moczu. 🙂

W gruncie rzeczy udowodnione działanie przypisano przede wszystkim witaminie D, którą warto przyjmować w okresie od września do kwietnia (ok. 2000 UI na dzień) oraz kreatynie (w zupełności wystarczy 5 gramów dziennie). Można się spotkać z zaleceniami odnośnie do tranu, magnezu, czy probiotyków, ale tu kierowałbym się do lekarza i kontaktował z nim, aby określić, czy zapotrzebowanie rzeczywiście istnieje. Im mniej, tym lepiej.

Dieta jest droga

Tak, jeśli utożsamiasz ją z super-foods i egzystowaniem wyłącznie na produktach oznaczonych dużymi literami E, K oraz O, a także produktach sygnowanych twarzami Pani Ani Lewandowskiej i Ewy Chodakowskiej. Gwarantuję, że to nie jest potrzebne. Racjonalne żywienie nie jest drogie, a wszystko można osiągnąć wydając zdecydowanie mniej.

Zrobione własnoręcznie musli może smakować nawet lepiej, niż kupne, będzie prawdopodobnie kilkukrotnie tańsze, a satysfakcja będzie nieporównywalnie większa. Podobnie jest z wieloma tego typu produktami, a na dowód zamieszczę Wam pod wpisem kilka profili i kanałów, z których dowiecie się, jak jeść dobrze, smacznie, szybko i, przede wszystkim, tanio!

Sposób żywienia będzie kosztowny, jeśli sam do tego doprowadzisz. Gdy tylko podejdziesz do produktów tak, jak chciałbym, abyś podchodził do żywienia (racjonalnie :)), zauważysz, że dieta wcale nie jest droga.

Ketoza/Frutarianizm/Weganizm… jest najlepszym sposobem żywienia

Tak, jeśli właśnie Tobie pasuje. Ketoza, mejoza, laktoza, lordoza… Wiesz co je łączy? Dużo się o nich słyszy, wiele mówi, a mało wie. Nie będę się bawił jednak w fizjoterapeutę ani tym bardziej biologa, a skupię się wyłącznie na tym pierwszym (i nie tylko). W Internecie można się natknąć na całe mnóstwo różnych zestawów dietetycznych, które promowane są przez wszelkiej maści „influencerów”, gwiazdy filmu, czy sportu.

Mógłbym zacząć się tu rozwodzić na temat tego, dlaczego bzdurą jest, aby narzucać innym swój sposób żywienia, ale nie widzę większego sensu. Musiałbym poświęcić na to cały artykuł. Zamiast tego przekażę Ci maksymę, którą powinna kierować się każda osoba stawiająca pierwsze kroki w świecie racjonalnego żywienia:

Najlepsza dieta to ta, którą jesteś w stanie utrzymać i która daje Ci radość.

Proste słowa? Jasne- dla wielu nawet zbyt proste. Jednak takie to właśnie jest. Aby poprawić samopoczucie i sylwetkę, nie musimy wcale stosować się do skrajnych restrykcji żywieniowych. To nie tak, że wprowadzając się w stan ketozy, przechodząc na IF (okresowy post), albo wyłącznie soki, wszystko pójdzie lepiej. Większość tych sposobów działa, ale nie dlatego, że są magiczne… W grę wchodzi niedobór kilokalorii i tyle. To można osiągnąć nawet na standardowej diecie, bez ryzyka ewentualnych szkód na płaszczyźnie zdrowia psychicznego. Jedzenie ma być dla Ciebie i to, co pasuje jednemu, nie musi również Tobie. Najlepszy sposób żywienia to ten, który jesteś w stanie utrzymać długoterminowo.

Mrożone owocowe i warzywa nie mają żadnych wartości

Tak, gdy ich nie jesz. Rzeczywiście, mrożone warzywa poprzez blanszowanie mogą tracić do kilkudziesięciu procent swoich wartości odżywczych, a owoce mogą mieć minimalnie mniejsze wartości. Przy tych pierwszych może się jednak okazać, że znacznie lepiej wyjdzie zjedzenie poza sezonem zamrożonego wcześniej brokuła, a nie wiezionego przez pół Europy, Narnię i Mordor.

Jasne, że najlepszym rozwiązaniem jest spożywanie owoców oraz warzyw sezonowych. Te jednak mają do siebie to, że rosną tylko w konkretnym okresie. Nigdy nie wiemy, kiedy złapie nas ochota na truskaweczki. I z dwojga złego chyba lepiej będzie kupić takie, które zostały wcześniej zamrożone, niż te z dzikich rejonów ameryki południowej i datą przydatności do 2024 roku.

Różnice wartości są tu minimalne, więc nie warto zawracać sobie nimi głowy. Jak już wspomniałem, korzystaj z sezonowych dobroci, ale gdy nie ma możliwości, to śmiało zaglądaj do zamrażarek. Mrożone owoce i warzywa mają sporo wartości.

Jedząc wieczorem tyjesz

Tak, jeśli zaczniesz się obżerać i przekroczysz swój dzienny limit. Ten mit jest moim faworytem. Zawsze, gdy natrafiam na tego typu przekaz, zastanawiam się, jakie procesy muszą zachodzić w głowach osób, które propagują takie brednie. Właściwie mógłbym w tym miejscu przepisać argumenty z punktu o fast-foodach. Wiesz przecież, że tyjesz od nadmiaru kalorii.

Nie ma znaczenia, czy zjesz ostatni posiłek o 16, 18, czy o pierwszej w nocy. Wszystko rozbija się o to, abyś zjadł na tyle wcześnie przed snem, by trawienie go nie zakłócało (wiem, że niektórzy mają z tym problem). Jeśli wierzyłeś w ten mit, to teraz uwierz mi na słowo, że Twój organizm nie ma w sobie zegarka i nie buntuje się w godzinach wieczornych, że on już teraz nie trawi, więc odkłada pokarm w postaci tkanki tłuszczowej, bo… Bo tak.

Jedz śmiało, gdy tylko jesteś głodny i pamiętaj, aby trzymać się granic spożywanych kilokalorii. To najprostsza instrukcja i jedyna prawdziwa. Jeśli tylko będziesz się do tego stosować, żadna godzina na jedzenie nie będzie Ci straszna! Jedząc rano, nie tyjesz, jedząc po południu, nie tyjesz i jedząc wieczorem… Również nie tyjesz.

Na zakończenie, jak obiecałem, podrzucam Ci pięć kanałów, na których znajdziesz świetne przepisy i genialne pomysły na urozmaicenie swojego jadłospisu. Każdy z nich udowadnia, że dieta nie musi być droga, ani nie musi być trudna- co więcej, może być smaczna! Nie wierzysz? Koniecznie wbij i przekonaj się sam. Ja śledzę poniższe osoby od dłuższego czasu (niekiedy od lat) i nie żałuję. To świetni ludzie i genialni fachowcy w tym, co robią.

Do usłyszenia,
Kajetan! 🙂

Write a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

one × one =