5 kroków do skutecznego Home Office. Jak pracować z domu?

Świat postawił nas w sytuacji, której jeszcze dwa miesiące temu mało kto się spodziewał. Cóż, nikt jednak nie obiecywał, że będzie łatwo i bez niespodzianek. W zasadzie nigdy nie było tak dobrze, jak jest teraz- to ostatnie 2-3 pokolenia zdążyły się do tego przyzwyczaić (choć nawet moi rodzice pamiętają jeszcze Stan Wojenny i strach spowodowany przez Zimną Wojnę). Dawniej pokój oznaczał chwilowe zawieszenie broni i był traktowany, jako przerwa od wojny. Dziś to konflikt, dla większości państw, kojarzony jest z przerwą w pokoju. Przyszło nieznane, niewidzialny wróg, na którego nie byliśmy gotowi.

Uziemił nas w domach, obrócił o 180 stopni życiową rutynę, a niektórym całkowicie  ją zawalił. Tak jednak wygląda dzisiejsza rzeczywistość i- czy chcemy, czy nie- musimy się do niej stosować. Przynajmniej powinniśmy, dla dobra ogółu. Jedną z większych zmian jest bez wątpienia przejście na pracę i edukację zdalną. Wiele osób uskutecznia to od dawna, dla niektórych jest to jednak ogromna nowość i czują się, jakby ktoś rzucił ich na nieznane wody- bez butli z tlenem, ani nawet okularów pływackich. Teraz poruszają się po omacku, a to bardzo niebezpieczne.

Siła adaptacji

Osobiście nie miałem większego problemu z „przerzuceniem się” na taką pracę. U mnie właściwie pozostaje ona niezmienna, albowiem zdalnie robię to praktycznie od początku „kariery” (musiałem użyć cudzysłowu, bo bardzo chciałem skorzystać z tego określenia, a bez niego brzmiałoby zbyt górnolotnie). Zmienił mi się właściwie tryb studiowania, gdzie, zamiast jeździć na Uczelnię, zmuszony jestem podsyłać przerobione materiały i opracowane zagadnienia na maile Szanowanych Prowadzących. Daję sobie radę, udaje mi się wszystko łączyć. I nawet gdy bywa ciężko, to ostatecznie jakoś dobijam do ustalonego brzegu.

Wiem, jak wielką siłę mają nawyki. Te zdążyłem w sobie wykształcić przez ostatnie lata i dzięki temu wyciągam z sytuacji tyle dobrego, ile tylko się da. Przynajmniej tak mi się teraz wydaje- czas zweryfikuje. Chciałbym jednak pomóc i Tobie. Jeśli jesteś osobą, dla której zdalna praca jest nowa, bardzo chętnie dam Ci kilka narzędzi, które ją ułatwią. Dostaniesz wspomniane okulary, butlę z tlenem, a nawet płetwy, aby Twoja produktywność weszła na nowym poziom.

Pamiętaj, że homo sapiens przez wiele setek lat adaptował się do nowych środowisk, wyzwań i sytuacji. Człowiek jest niesamowitą istotą, która potrafi wiele. Spójrz na największych przedsiębiorców naszych czasów, wielkich naukowców, artystów… Isaac Newton, gdy jego uczelnia została zamknięta z powodu epidemii dżumy, stworzył z nudów rachunek całkowy. Ciebie też stać na wiele, powodzenia!

Przygotuj odpowiednie miejsce

W większości przypadków, gdy idziesz do pracy, masz tam swój mały kącik- może jest to biurko, skrawek stołu, a nawet prywatny box. Wszystko sprowadza się do tego, że jest takie miejsce, które w pełni kojarzy Ci się z działaniem na rzecz danego projektu. Są elementy, które o tym przypominają i wprowadzają odpowiedni rytm. Postaraj się wykreować coś takiego także u siebie. Nie musisz mieć osobnego pokoju, wystarczy biurko i narzędzie, za pomocą którego będziesz mógł uskuteczniać to, co powinieneś. Jeśli w firmie miałeś przy komputerze roślinkę, tu także ją postaw. Jeżeli leżały na nim figurki i zdjęcia bliskich- pomyśl o tym samym.

Postaraj się w tym wszystkim utrzymać porządek. To bardzo ważne, albowiem każdy, nawet najmniejszy detal, może zaburzyć Twoją pracę. Walające się naczynia i sterty skarpetek przy klawiaturze będą odwracać uwagę i zwyczajnie irytować. Nie pozwól, aby coś tak głupiego miało na Ciebie wpływ. Postaraj się zastosować zasadę „powrotu do stanu wyjściowego”. Po każdym dniu, gdy opuścisz stanowisko, przywróć je do tego, jak wyglądało posprzątane na początku. Wierz mi, będzie łatwiej. Podziel swój dom/pokój na strefy– relaksu, snu, pracy, aktywności fizycznej itd.

Przyszykuj się tak, jak do wyjścia z domu

O to może być niekiedy bardzo ciężko, ale polecam spróbować. Oprócz wskoczenia w codzienną rutynę pozwoli Ci to również nie zwariować w zmienionej rzeczywistości. Postaraj się budować swój poranek w identyczny sposób jak zawsze. Jeśli potrzebujesz radykalnych środków, to ubierz się dokładnie tak, jakbyś wychodził do firmy. Weź prysznic, załóż wyjściowy strój, zrób włosy i… Usiądź do biurka. Pozwól, aby organizm poczuł, że musi przejść w tryb pracy oraz pełnego skupienia.

Nie przesiaduj w łóżku ani nie pracuj w szlafroku. Znaczy, dobrze, może nieco to doprecyzuję- są osoby, które potrafią być w ten sposób niezwykle produktywne. Jest to jednak trudne i mało kto ma takie zdolności (jeśli masz możliwość, zachęcam do testowania na sobie). Osobiście zdecydowanie bym tak nie umiał. Zanim zacznę pracować w weekendowe poranki, rozpoczynam dzień dokładnie tak, jak robię to przez cały tydzień. Rozbudzam się, przechodzę w stan gotowości i od samego początku jestem w stanie działać na najwyższych obrotach.

Ustal godziny pracy i godziny relaksu

Tak, ten drugi człon również ma znaczenie. W dzisiejszych czasach przepracowywanie jest podobnym problemem jak niewyrabianie normy. Warto ustalić sobie okres w trakcie dnia, który przeznaczymy na pracę. Home Office może mieć w tym kontekście całą masę zalet- dla przykładu, jeśli masz możliwość, jedz pełnowartościowe, ciepłe posiłki. Gdy w firmowym budynku musiałeś ratować się przekąskami, tu masz przewagę kuchni i wielu artykułów spożywczych. Wykorzystuj to, aby doładowywać paliwo do dalszych działań.

Pamiętaj też- praca to praca. To, że szef nie patrzy, nie powinno upoważniać Cię do siedzenia na Facebooku i przeglądania Instagrama. Jeśli potrzebujesz, zrób sobie przerwy ustalone „pod siebie”, które na to przeznaczysz. Gdy jest natomiast czas na działanie, to działaj i rób to, jak najlepiej tylko możesz. Zakładając, że opracowujesz pewne projekty do godziny 17:00, trzymaj się tego. Unikaj zabierania pracy do domu i wracania do niej, gdy masz czas na relaks. Wszystko da się odpowiednio balansować i gwarantuję, że to dużo ułatwia.

Odetnij się od środowiska zewnętrznego

Powtórzę to, co napisałem w poprzednim punkcie: Praca to praca. Jeśli tylko możesz, skup się wyłącznie na niej. Niech nie rozpraszają Cię krzyki dzieci z pomieszczenia obok (jeśli oczywiście jest osoba, która może się owymi zająć), grający telewizor w sąsiednim pokoju ani powiadomienia na telefonie. Warto poinformować innych domowników o tym, że konkretny czas jest dla Ciebie pracą i poprosić o nieco spokoju. Kolejną zmianą, którą możesz zaimplementować, jest muzyka. Włącz sobie ulubioną playlistę, która nie rozproszy, a zwiększy skupienie. Osobiście bardzo mocno polecam wszelkiego rodzaju składanki lo-fi i ambienty (swoją drogą, pisząc te słowa, w tle leci jedna z nich), które doskonale nastrajają.

Niech czas, który ustaliłeś krok wcześniej, będzie dla Ciebie wyznacznikiem pełnej mobilizacji. Nie pozwól, aby coś zaburzało ten stan, albowiem Twoja produktywność znacznie spadnie. Jeśli mieszkasz na głośnym osiedlu, zamknij okna, by nie drażniły Cię klaksony i jeżdżące auta. Odseparuj się, daj sobie spokój i komfort działania.

Utrzymuj kontakt ze współpracownikami

Ten punkt umieściłem tu, choć nie jest stricte powiązany ze zwiększeniem jakości Twojej pracy. Bez wątpienia wpłynie on jednak na samopoczucie i  funkcjonowanie. Jeśli tylko możesz, korzystaj z różnego rodzaju komunikatorów, aby podtrzymywać dobre relacje ze współpracownikami. Podsyłajcie sobie efekty Waszych działań i informujcie o postępach. Nie zaniedbuj kontaktów, bo po powrocie, który kiedyś nastąpi, będzie Ci bardzo ciężko o wskoczenie na dawne tory.

Co więcej, tego typu działanie może mieć mnóstwo walorów motywacyjnych. Jeśli tylko będzie ktoś, kto w pewien sposób oceni Twoją pracę, tym sam zaczniesz wkładać w nią więcej serca i realizować zamierzone postanowienia. Dobre relacje to klucz do dobrego samopoczucia, a to z kolei jest wyjątkowo potrzebne w dzisiejszych czasach. Zestresowany i przybity człowiek nie jest produktywny. Staraj się utrzymywać szczęście osobiste na wysokim poziomie i nie pozwól, aby brak znajomych z firmy/szkoły/uczelni Ci je zaburzał. I pamiętaj, co dwie głowy, to nie jedna.

Do usłyszenia,
Kajetan! 🙂

Reader Comments

    • Kajetan

      O tak, Pomodoro sprawdza się genialnie i sam bardzo często korzystam. W praktyce wypada świetnie, a często, gdy zacznę, nie umiem skończyć w ustalonym czasie- wkręcam się i leci samo! 🙂

Write a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

nineteen − 18 =