5 sposobów, by wstać z łóżka. Jak wygrać z pokusą porannej drzemki?

Jednym z pierwszych tekstów, jakie pojawiły się na blogu, był ten zatytułowany „Jak spać lepiej? Siedem kroków do lepszego wypoczynku” (kliknij w niego, a przeniesie Cię automatycznie, jeśli jeszcze nie czytałeś). Często przy tego typu retrospektywnych wstawkach pojawiają się pytania o inną perspektywę. Jak bardzo różni się obecny pogląd na daną sytuację? Czy coś by się zmieniło? Cóż, tak. Zmieniłbym szyk zdania, żeby śmielej puścić oczko do wymagań SEO. I może ciut go skrócił…

Dobra, nie siląc się na techniczne zmiany, napisałem, w jaki sposób poprawić jakość swojego snu i ułatwić cały proces zasypiania. Myślę, że całkiem spora część ludzkości miewa problemy w tym aspekcie i wiem, że bezsenność nie jest niczym dobrym. Każdy kij ma jednak dwa końce. I gdy powie się A, to trzeba także powiedzieć B. Nie ma medalu bez rewersu, miecza bez ostrza i… Snu bez pobudki!

Ninety nine problems but a sleep ain’t one…

I jest to coś, z czym kłopot ma prawdopodobnie nawet większa liczba osób. Choć tu, w przeciwieństwie do wielu poważnych odsłon problemów ze snem, mamy całkiem duże pole do popisu. Jest kilka sztuczek, które pozwalają łatwiej wyjść z łóżka. Wszyscy co rano odbywamy naszą pierwszą walkę- trochę sami ze sobą. Wstać z ciepłego, przyjemnego i miękkiego posłania, czy zostać w nim dalej i jeszcze troszkę poplotkować z Orfeuszem? Czasem pogadanki się przeciągają, prawda?

Może być to wyjątkowo problematyczne szczególnie w bieżącym okresie. Gdy wstajemy do pracy, szkoły, tudzież jakiegokolwiek innego miejsca, które wymaga od nas wyjścia z domu o konkretnej porze, jakoś to leci. Teraz łóżko kusi dwa razy mocniej, a do tego sama pogoda w ostatnich dniach nie rozpieszcza. Nie ma sensu czekać na zmiany meteorologiczne, ustanie pandemii, ani magiczną transformację. Jeśli chce się coś zmienić, trzeba podjąć działanie. Prawda, którą przekazuję praktycznie w każdym tekście. To tylko tyle i aż tyle, Drogi Czytelniku.

Szklanka Wody

Jeden z najbardziej niepozornych sposobów, ale u mnie sprawdza się niespodziewanie dobrze. Zabieg związany z piciem wody zaraz po przebudzeniu ma wiele świetnych, potwierdzonych właściwości. Nawadniamy przecież organizm po kilku godzinach snu, podczas których (prawdopodobnie) nie przyjmowaliśmy żadnych płynów! Wspiera to pracę wszystkich narządów, poprawia ciśnienie krwi, wspomaga metabolizm oraz percepcję…

A tego typu czynników jest znacznie więcej. Co ciekawe i wiążące się z ciśnieniem- dzięki szklance wody z samego rana, poczujemy się pobudzeni! Nie będzie to bynajmniej kop na miarę mocnej kawy, ale gwarantuję, że wyciągnie Cię z sennego letargu. Jest jednak szansa, że nawet to okaże się zbyt małym zastrzykiem, żeby wyrwać z uścisków kołdry. Wtedy wchodzi plan B- prawdopodobnie będziesz musiał iść do toalety! 🙂

Zabawa w chowanego

Nie z domownikami! Chyba że Ci wstali przed Tobą i będzie to formą porannej zabawy. Wtedy możesz potraktować całość jako ciekawą motywację, do której odniosę się w następnym podpunkcie. Schowaj swój budzik! Nieważne, czy korzystasz z tradycyjnego urządzenia, czy z tego, którego posiadanie zapewnia Ci smartfon- po prostu ukryj go wieczorem względnie daleko od łóżka. Może szafa albo regał z książkami?

I nie przejmuj się tym, że zapamiętasz, gdzie go odłożyłeś poprzedniego wieczora. Chodzi o to, byś musiał wstać i troszkę poszperać. Jest w tym wszystkim jednak pewna znacząca zasada: Nie możesz go schować tak głęboko, że dźwięk zostanie wytłumiony, a Ty nic nie usłyszysz! To zadziała odwrotnie, a sam prześpisz prawdopodobnie więcej, niż zaplanowałeś. Zrób to z głową i zmuś się, by postawić kilka kroków w celu wyłączenia tego uporczywego dźwięku.

Cel? Pal!

Nie, nie rzucaj poduszą w budzik! Wyznacz sobie cel, dla którego podnosisz się z łóżka. Nic wygórowanego i dalekosiężnego, a raczej osiągnięcie na najbliższe godziny. Może to być zrobienie pysznego, pełnowartościowego śniadania, a nawet kąpiel w wannie, na którą nie masz czasu podczas codziennego pędu. Tak jest – niekoniecznie muszą to być obowiązki!

Przyznam, że ten sposób jest moim ulubionym. Bardzo często, gdy mam wolne, do wyjścia z łóżka motywuje mnie przegląd nowinek ze świata w Internecie, albo kilka godzin pisania, żeby mieć więcej wolnego w trakcie dnia. Co więcej, wstanie samemu z siebie, gdy pozostali domownicy wciąż śpią, jest motywujące. I choć to efekt zakrawający na placebo, to fajnie jest czuć, że wstało się przed całym światem.

Technologiczne Wsparcie

Ten punkt dotyczy Cię tylko w przypadku, gdy posiadasz smartfon. W dzisiejszych czasach cała masa wydawców oddaje w nasze ręce aplikacje, które znacznie rozszerzają możliwości tradycyjnego budzika. Możemy pobrać na nasze urządzenia różnego rodzaju ciekawe alternatywy, które sprawią, że wyłączenie alarmu będzie wymagało od nas rozbudzenia mózgu.

Słyszysz irytujący dźwięk, przecierasz powieki, otwierasz oczy, sięgasz po telefon i… Pierwsze co widzisz, to niezwykle trudne działanie matematyczne. Twoje zwoje nie pracują jeszcze tak, jak powinny, sam ledwo widzisz, a wkurzający dźwięk dalej irytuje, więc pozostaje się przystosować i je rozwiązać. Jest to sposób najmniej przyjemny, ale całkiem skuteczny, jeśli odpowiednio dopasujesz poziom trudności zagadek. Czasem trzeba brutalnych rozwiązań.

Reguła „5 Sekund”

Zasada ta, w przeciwieństwie do sławnej, związanej z jedzeniem, ma rację bytu. Osobiście stosuję ją w parze z trzecią (traktującą o posiadaniu pewnego celu) i razem sprawdzają się świetnie. Chodzi o to, aby od razu po podniesieniu powiek wstać z łóżka. Nawet przez moment nie myśleć o tym, jak dobrze jest pod ciepłym okryciem, ale wyskoczyć i zacząć dzień. Tak po prostu nie dać naszemu mózgowi (albo sercu, dla kochających spanko!) szans, by zrozumiał, jak dobrze jest być w łóżku.

Najlepsze zwycięstwa dla rywalizujących to te szybkie i zrodzone bez bólu. Tę drogę musisz obrać również Ty. Możesz zanotować pierwszą wygraną dnia w kilka sekund, a gdy sobie to uświadomisz, Twoje samopoczucie od razu wzrośnie. Hormony szczęścia zrobią resztę za Ciebie. Musisz zwyczajnie zadziałać bezmyślnie i instynktownie- chyba nie da się banalniej podejść do sprawy! Powodzenia!

Do usłyszenia,
Kajetan! 🙂

Write a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

6 + 6 =